Ciekawa kompozycja, trójkąt postaci ograniczony kurtyną dwóch prostokątów... Ciągnąc dalej te filmowo-teatralne rozważania, widzę tu armię, która ciągnie za swym dowódcą. Wręcz armię umarlaków, powiedziałabym. Tą marzycielską, przydymioną atmosferę zakłócają jedynie ostro zarysowane gałązki w górnym lewym rogu, jakby dłoń niezadowolonego reżysera, który za moment wpadnie na plan udzielać reprymend.
Ta gałązka w lewym górnym rogu była źródłem moich zgryzot. Myślałam: utnę (sic!) ją. Ale jednocześnie musiałabym uciąć sporą część "kurtyny". No to może wymażę? Nic z tego, mistrzem obróbki graficznej to ja nie jestem... Ale dzięki Tobie spojrzałam na nią teraz bardziej przychylnym okiem.
Doskonale znam problem gałązek. Tak niepozorne, że na podglądzie udają, że ich wcale nie ma. Ale czasem zamiast ciąć i mazać wystarczy pofilozofować... Kto wie, co było zamysłem awangardowej artystki?
Thanks a lot!
Tą marzycielską, przydymioną atmosferę zakłócają jedynie ostro zarysowane gałązki w górnym lewym rogu, jakby dłoń niezadowolonego reżysera, który za moment wpadnie na plan udzielać reprymend.
A ta "armia umarlaków"... bezcenne! Dziękuję.
Doskonale znam problem gałązek. Tak niepozorne, że na podglądzie udają, że ich wcale nie ma. Ale czasem zamiast ciąć i mazać wystarczy pofilozofować... Kto wie, co było zamysłem awangardowej artystki?
To me it looks like a group of actors on stage.
Please, keep up the show!
I'll be trying.